środa, 23 grudnia 2015

Rozdział 5

                                          Alexander

-Milusio -mruknąłem gładząc bezwiednie futro Mefisto, który z zaciekawieniem wpatrywał się w swojego jak mniemam nowego kolegę  -Chodź szujo idziemy zająć pokój, a potem rób co chcesz. Luke?

Brunet ruszył w stronę lekko kręconych schodów, które prowadziły na piętro wyżej. Potem korytarzem prawie do końca i pchnął ostatnie drzwi. Wnętrze bardzo mi się spodobało. Ściany pomalowane tak, że czułem się jakby cały pokój był otoczony przez drzewa. Meble z ciemnego, prawie czarnego drewna i na środku pokoju wielkie łóżko  w kształcie koła z dużą ilością granatowo-srebrnych poduszek i granatową pościelą. W jednym kącie obok drzwi na mały balkonik wychodzący na jeziorko z wodospadem była mini biblioteczka i wyglądający na wygodny czarny pufffotel. Ignorując mojego towarzysza zrzuciłem plecak i otworzyłem drzwi na balkon. Świeże wieczorne powietrze i szum wodospadu działał na mnie kojąco. Najlepsze co mogło być to to, że jeziorko znajdowało się akurat pod moim balkonikiem przez co wpadłem na iście szatański plan. Wpatrując się w lekko wzburzoną toń wodną zapytałem:

-Jak głębokie jest to jezioro? -poczułem zaskoczenie Luke'a zanim odpowiedział.

-Dość głębokie, a co?

-Myślisz, że istnieje ryzyko, że coś sobie zrobię skacząc stąd? -zadałem kolejne pytanie ściągając moją kochaną skórzaną kurtkę, bezrękawnik i spodnie. Już w samych bokserkach usiadłem na barierce balkonu.

 -Co zamierzasz zrobić?

-Zabawić się -po tych słowach odepchnąłem się i skoczyłem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz