Wbiłem pazury w ramię uciekającego mężczyzny. Z jego ust wydobył się stłumiony krzyk. Gdy odwróciłem go twarzą do siebie i ujrzałem czyste przerażenie posłałem mu psychopatyczny uśmiech. Czerpałem satysfakcje z jego strachu. Wiedziałem, że gdzieś tam w ciemności kryją się Erynie, gotowe wyjść i wraz ze mną wymierzyć sprawiedliwość.
-Kim jesteś? -wyszeptał wpatrując z przerażeniem w moje czarno-czerwone oczy. Podniosłem jedną dłoń z czarnymi pazurami i przejechałem nimi w pieszczocie po policzku błękitnookiego. Mężczyzna syknął, gdy na jego prawym policzku pojawiły się trzy krwawe szramy.
-Jestem Ciemnością -wyszeptałem do jego ucha szczerząc się jak dziecko, gdy zaczął się jeszcze bardziej trząść -Kryję się w każdym cieniu. Jestem nawet wtedy gdy mnie nie ma. Jestem sprawiedliwością losu i twoim końcem. Ostatnią Furią.
-Lexio... -wymamrotał próbując się cofnąć. Nie pozwoliłem mu.
-Widzisz? Znasz mnie! -powiedziałem radosnym tonem -A teraz pożegnaj się z życiem...
W ciemności wrzask bólu mieszał się z szaleńczym śmiechem. A czerwone tęczówki błyszczały wpatrując się w niebo usiane gwiazdami. Z ust ofiary wydobył się ostatni oddech nim upadła bez życia na brudny bruk w ciemnej alejce.
Ciszę, która po tym powstała przerwał skowyt wilka.




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz