LUKE
Łudziłem się przez jakiś czas, że on wróci. Że jednak jest możliwość szczęśliwego zakończenia. Niestety.
Minął rok, a po moim ukochanym nie było śladu. Jakby nigdy nie istniał. Wszyscy powoli już się pogodzili z jego odejściem. Ale nie ja. Starałem się go znaleźć lecz moje próby spełzły na niczym. Go nie było.
Alex mnie zostawił. Musiałem się z tym pogodzić choć tak strasznie to bolało.
Wszystko przypominało mi o moim Diable. Najmniejszy drobiazg wywoływał lawinę wspomnień. Starałem się zapomnieć, ale nie umiałem. Nie mogłem.
On był moim marzeniem. Moim szczęściem i moją miłością. Gdy go zabrakło straciłem sens życia. Nie było mowy by zapomnieć o osobie, która jednym gestem potrafiła odpędzić wszelakie smutki. O osobie, która jednym uśmiechem, sprawiała, że dzień wydawał się piękniejszy.
Straciłem go. I to bolało. I będzie boleć. Przypominać mi o mojej miłości do pewnego czarnowłosego chłopaka o pięknych zielonych oczach.
Nie ważne ile minie czasu.
Czy to rok, dwa albo i więcej...
Ja wciąż będę pamiętał.
Pomimo straconej nadziei na jego powrót.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz