Lukey 18+
Mój dzień stał się błędnym kołem. Codziennie przez cztery dni robiłem to samo. Wstawałem rano. Trenowałem z jakimś znajomym Alex'a, potem w pokoju pojawiało mi się śniadanie. Po śniadaniu brałem się za treningi mocy. Czytałem różne książki i jadłem obiad. Lecz dziś się coś zmieniło.
Wstałem później niż zwykle. Postanowiłem się przejść. Szedłem ciemnymi korytarzami. Przede mną nagle stanął jakiś demon. Nie wyglądał jakoś przyjaznie. Chyba pora wracać. Szybko zawróciłem, ale ten demon złapał mnie za rękę i boleśnie wbił mi w nią pazury.
- To ty pewnie jesteś Lukey - powiedział zachrypniętym głosem.
Złapał drugą ręką mój podbródek. Obejrzał moją twarz i skrzywił się.
- Słyszałem że jesteś nową dziwką Alex'ia - powiedział.
Zabolało mnie to. Dziwką? Alex'a?
- Spadaj - warknąłem.
Próbowałem się wyrwać, ale demon był cholernie silny. W końcu to demon! Lu myśl! Nagle demon strasznie się zaśmiał.
- On mnie upokorzył, to teraz ja zniszczę jego zabawkę - powiedział jakby do siebie.
- Nie! Kurwa! Spadaj! - krzyczałem, ale demon nagle coś zrobił i stałem się strasznie otępiały.
Zaczął coś do mnie mówić, ale nie rozumiałem. Czułem się tak jak kukiełka na sznurkach.
Zaczęliśmy iść w stronę skrzydła do którego miałem zakaz wchodzić. Zaczęliśmy schodzić w dół schodami. Czułem chłód panujący w korytarzu. Schodziliśmy do lochów. Demon popchnął mnie do jednego z pomieszczeń i związał. On mnie zabije! Albo gorzej! Zgwałci!
Przewidziałem to. Odzyskałem panowanie nad ciałem, ale nie w porę. Demon już śmiał się szaleńczo i zaczął rozpinać pasek spodni. Zaczęły zbierać mi się łzy. I kurwa mi walka mieczem skoro nawet nie umiałem się obronić! Gdy demon ściągnął już spodnie, przyszła na mnie kolej.
- Co będziesz z tego miał? - spytałem już drżącym głosem.
- Ciebie i zemstę - powiedział i zaczął dobierać mi się do spodni. Zacząłem krzyczeć i szamotać się, ale to nic nie dało. Błagałem bogów by jakimś cudem pojawił się tu Alex lub ktokolwiek i pomógł mi. Odwrócił mnie swoimi zimnymi rękami na brzuch. Próbowałem wszystkiego... Ale nic z tego. Do widzenia Lu prawiczku...Teraz będziesz Lu zgwałcony przez demona...
Demon wszedł we mnie szybko i najboleśniej jak umiał. Krzyczałem. Z bólu jaki czułem. Demon wbijał mi mocno pazury w biodra. Ruszał się nachalnie i szybko. Nikt jeszcze nie przyprawił mnie o taki ból, a co dopiero o zawstydzenie.
Wyszedł ze mnie po dojściu w moim wnętrzu. Czułem się wrakiem człowieka bez godności. Łzy już dawno przestały mi lecieć po policzkach. Ból i brak siły uniemożliwiał mi próbę ruchu, a co dopiero ucieczki.
Demon śmiał się szaleńczo na mój widok. Złapał mnie i powiesił za ręce na ścianie. Metalowe łańcuchy zaczęły ranić moją skórę na nadgarstkach.
- Pobawił bym się z tobą, ale nie mam zbyt dużo czasu... Do zobaczenia! - krzyknął szczęśliwy ze swego dzieła i zniknął z pokoju.
Alex...Błagam...Pomóż mi...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz